*****

Chcesz dostawać ode mnie dodatkowe, niepublikowane materiały?
Krok po kroku, linki, polecane produkty?
Wypełnij formularz na dole lub z boku strony i zapisz się do darmowego newsletter’a!
Pssst! I nie zapomnij o zamkniętej grupie na Facebooku tylko dla subskrybentów!

*****

W poście:

1. Baza budująca – co to jest i u kogo się sprawdzi?
2. Co wybrać – bazę “zwykłą”, budującą czy kauczukową?
3. Czy baza odżywi płytkę paznokcia? – obalamy mity
4. Glitter base – bazy budujące z drobinkami od Beautilux z Aliexpress
5. Jak nadbudować paznokcie? Jak zbudować apex?

Bazy z drobinkami Beautilux
cena: 2,88 $ link

Kiedy jakieś trzy lata temu (ależ to szybko minęło!) kupiłam mój pierwszy zestaw do hybryd, dołączoną do niego bazą była Hard Base NeoNail. Była to baza, której ostatki wciąż mam w buteleczce i którą nadal bardzo dobrze wspominam, ale nie była to baza budująca. Była rzadka, kładło się ją cieniuteńką warstwą na paznokciach i nie dawała ona stylizacji żadnej grubości. Nie przypominam sobie, żeby wtedy bazy budujące były tak popularne, jak teraz.

W tym momencie świat paznokci (mam na myśli nasze polskie poletko, a szerzej naszych wschodnich sąsiadów) został całkowicie zdominowany przez bazy budujące, żel i polygel. Kanony się zmieniły i nawet króciutkie paznokcie tylko z manicure hybrydowym są nadbudowywane. Te płaskie przestają być nawet uznawane za poprawne, a w grupach paznokciowych pod płaskimi pazurkami przeczytacie, że “wszystko fajnie, ładny kolor, piękne skórki, ale nie ma apexu…”.

Cóż, tak, jak wspomniałam, ja długo nosiłam samą hybrydę (właściwie to od kilku miesięcy znowu noszę samą hybrydę – powrót do przeszłości) i pod kolor kładłam właśnie cieniutką warstwę Hard Base NeoNail. Wszystko bardzo dobrze mi się trzymało, nie miałam żadnych odprysków i żadnych innych problemów.

Ale paznokciowy świat idzie do przodu i tak samo moja wiedza, umiejętności i oczekiwania się rozwinęły i zaczęłam szukać nowych, ciekawych produktów i nowych rozwiązań. W tym poście przybliżę Wam temat bardzo popularnych baz budujących i przedstawię moje ostatnie odkrycie z Aliexpress właśnie w tym temacie.

1. Baza budująca czy kauczukowa – co to jest i u kogo się sprawdzi?

Obecnie na rynku mamy zatrzęsienie baz budujących. Oczywiście, inaczej się one nazywają, a każdy producent próbuje nas przekonać, że to właśnie jego baza jest produktem absolutnie wyjątkowym i unikatowym. Z punktu widzenia zagrań marketingowych jest to całkowicie zrozumiałe, ale ja – jako osoba konsekwentnie odmawiająca wiązania się na wyłączność z jakąkolwiek marką – mówię wprost: większość tych baz wrzucam bez wyrzutów sumienia do jednego worka. Jedyne, co rzeczywiście zauważyłam przy stosowaniu to delikatna różnica pomiędzy bazami budującymi i kauczukowymi. Zaraz spróbuję Wam ją wyjaśnić.

Bazy budujące i kauczukowe

– są z założenia bazami gęstymi. Jak sama nazwa wskazuje, możemy nimi nadbudować nasze paznokcie. Dzięki swojej gęstości nie zalewają skórek tak szybko, jak zwykłe bazy, są w stanie posiedzieć przez chwilę w miejscu, a nawet dać nam moment na uformowanie ładnego apexu (czyli właśnie tej górki na paznokciu). Chociaż np. Słowianka ma w swojej ofercie Base Gel – żel kauczukowy o rzadkiej konsystencji;

– nadają się do paznokci wymagających, czyli np. takich, na których tradycyjne bazy nie zdają egzaminu, które często się podpowietrzają, zaczynają odchodzić od wolnego brzegu itp. Ogólnie chodzi o to, że trwałość naszej stylizacji jest niewielka i nie wynika to z braku umiejętności (jeśli np. zalejecie skórki, to żadna baza Wam nie pomoże), a właśnie z nieodpowiedniego dla naszych paznokci produktu;

– możecie nimi rekonstruować płytkę paznokcia. Zdarza się tak, zresztą nawet często, że nasza naturalna płytka ma pewne odkształcenia, ubytki (ja tak mam po wielu latach obgryzania i skubania) albo po prostu wyszczerbiła nam się przypadkiem na brzegu. Bazy budujące są wręcz idealne w takich przypadkach. Nie musicie skracać paznokci, bo się wyszczerbiły lub obcinać i budować na nowo – taka baza idealnie uratuje Was w takich sytuacjach;

– często sprawdzają się nawet pod żelem, nie tylko pod hybrydą, ponieważ pięknie utwardzają naturalne paznokcie. Nie należy stosować produktów twardych na miękkie, bo mogą np. pękać w trakcie użytkowania, a taka sprytna baza proteinowa Indigo – mimo że jest bazą pod hybrydy – u wielu dziewczyn sprawdza się pod żelem. Więc można próbować utwardzić paznokcie porządnie bazą hybrydową i dać na to żel – istnieje duża szansa, że to się sprawdzi.

TRICK: Jeśli widzisz np. na swoim topie dziwne pęknięcia/ pajączki, to prawdopodobnie nałożyłeś coś twardego na miękkie (np. top przeznaczony do stylizacji żelowych położyliście na cieniutkiej warstwie bazy hybrydowej). Paznokieć się rusza, rośnie i to wpływa od spodu na bardzo twardy top. Musisz porządnie utwardzić płytkę i dopiero wtedy zaaplikować ten twardy produkt.

– mogą być stosowane do przedłużania paznokci. Z tego, co się orientuję większość z nich przeznaczona jest do niewielkich przedłużeń 2-4 mm, ale są też takie, którymi możecie pracować normalnie na szablonie tak, jak żelem;

– są elastyczne, idealnie wypełniają wszelkie nierówności i współgrają z naturalną, nawet mocno pracującą w trakcie wzrostu płytką. To sprawia, że manicure jest trwalszy i mniej podatny na uszkodzenia;

– często są kolorowe 🙂 To jedna z tych właściwości baz, które cenię najbardziej – pięknie wyrównują koloryt płytki paznokcia. Oczywiście, nie wszystkie bazy są kolorowe, ale tych kolorowych jest na rynku bardzo dużo i naprawdę każdy będzie w stanie znaleźć odcień dla siebie (o tym, jak dobrać kolor covera/ bazy do swojej karnacji pisałam tutaj).
Dzięki stosowaniu baz kolorowych paznokcie wyglądają bardzo ładnie już z samą bazą i ja często noszę nawet kilka dni samą bazę. Kolor ładniej się na nich układa, ponieważ ma pod sobą wyrównane kolorystycznie podłoże. Przyznaję, że odkąd mam kolorowe bazy budujące, te przezroczyste odstawiłam w kąt.

TRICK: Poniżej pokażę Wam przepiękną bazę mleczną ze srebrnymi drobinkami. Zamówiłam ją specjalnie z myślą o kolorach neonowych. Paznokcie nadbuduję mleczną bazą i zyskam 2w1 – podbicie neonowego koloru bez konieczności kładzenia białej warstwy hybrydy.

Na zdjęciach widzicie moje wariacje paznokciowe, do których wykonania kolorowe bazy sprawdzą się idealnie. Czasami po prostu kolor bazy jest tak piękny, że naprawdę szkoda go przykrywać.
Stylizacja z serduszkami – link

Stylizacja z pyłkiem holo – link

Stylizacja neonowa – link

2. Co wybrać – bazę “zwykłą”, budującą czy kauczukową?

Zwykła baza
Mam na myśli bazę w typie tej mojej pierwszej – rzadka, do nałożenia cienką warstwą. Sprawdzą się przy płytce niewymagającej oraz wtedy, gdy nie pracujesz rękami w jakichś ekstremalnych warunkach. U mnie przez wiele miesięcy ta baza wystarczała i mogłabym jej nadal używać. Jeśli nosisz krótkie paznokcie i nie chcesz zapuszczać dłuższych, nakładasz samą hybrydę i nie bawisz się w żadne nadbudowy apexów, to ta baza będzie dobrym wyborem. Te bazy nie pogrubiają paznokci, a dla wielu osób będzie to dużym plusem.

Baza budująca
Jeśli potrzebujesz porządnego utwardzenia, nadbudowujesz paznokcie albo dopiero zaczynasz “bawić się” w nadbudowę i formowanie konkretnego kształtu i/lub Twoje pazurki nie trzymają się dobrze na zwykłej bazie, to spróbuj bazy budującej. Ja używam już tylko baz budujących i kauczukowych. Jeśli nosisz dłuższe paznokcie, delikatna nadbudowa na pewno im się przyda zarówno pod względem estetycznym, jak i bezpieczeństwa – poprawnie nadbudowane paznokcie są dużo mniej podatne na złamania.

Baza kauczukowa
Tzw. bazy rubber. Są bardzo podobne pod względem swoich właściwości do baz budujących, myślę, że często wręcz się z nimi zazębiają i nie wiem, czy wszystkie marki rozróżniają ten podział. Podobno zawierają wiązania kauczukowe i dzięki temu otulają paznokcie niczym bardzo trwała kołderka z gumy. Możecie robić nimi dokładnie to samo, co bazami budującymi – wyrównywać płytkę, nadbudowywać czy delikatnie przedłużać.
Ja traktuję je jak bazy budujące i właściwie widzę tylko jedną różnicę – bazy kauczukowe są bardzo specyficzne w odczuciu na paznokciu. Czuć, że są jakby gumowe, twarde, a jednocześnie elastyczne. Nie jest to wada, a po prostu ich cecha wynikająca z kauczukowych właściwości. Trzeba się trochę przyzwyczaić do tego odczucia podczas piłowania.

3. Czy baza odżywi płytkę paznokcia? – obalamy mity

No niestety… nie. Płytka paznokcia jest tworem martwym. To, co zepsujecie, musi po prostu zrosnąć, żeby pojawiło się nowe i zdrowe. Nic cudownie nie odżywi Wam paznokci. Może je utwardzić, pokryć twardą powłoką, która uchroni je przed czynnikami zewnętrznymi, ale nie odżywi tego, co zostało zniszczone. Tak samo, jak rozdwojony włos nagle nie połączy się w zdrowego włosa w jednym kawałku – trzeba obciąć.

Zrost całej płytki paznokcia aż do wolnego brzegu trwa około 6 miesięcy. Czy to znaczy, że stosowanie odżywek przez ten czas nie ma żadnego sensu? Ma 🙂
Dobra odżywka pozwoli Wam bezboleśnie przetrwać okres zrostu zniszczonej płytki – nie będzie Was bolało pod gorącą wodą, pazurki nie będą się haczyć, łamać i wyginać we wszystkie strony. Czekanie na zdrowe pazurki będzie po prostu przyjemniejsze i nasze dłonie będą w tym czasie wyglądać bardziej estetycznie.

Nie wierzcie jednak w to, że jakikolwiek produkt “naprawi” Wam przepiłowaną płytkę. Nie ma takiej opcji – może jedynie zamaskować problem i nie dopuścić do jego pogłębiania, a to też dużo. Chcesz mieć zdrowe i mocne paznokcie? Pij dużo wody i zadbaj o suplementację (np. skrzypem i pokrzywą, ja piję drożdże), jeżeli Twoja dieta nie jest wystarczająco zbilansowana. Bądź cierpliwy, a Twoje pazurki Ci podziękują.

4. Glitter base – bazy budujące z drobinkami od Beautilux z Aliexpress

cena: 2,88 $ link

Gwóźdź programu, czyli bazy kauczukowe od Beautilux. Moja nowe perełki, którymi jestem zachwycona 🙂

Cena i pojemność – idealne proporcje, baza ma aż 10 ml i kosztuje tylko około 10 złotych. To świetny stosunek ilości do ceny, tym bardziej, że Beautilux to również wypracowana już na rynku jakość (o ich kolorach możecie przeczytać tutaj i tutaj).

Podany na buteleczce skład (zrobiłam fotkę, więc możecie podejrzeć).

Szeroka gama kolorystyczna – baza dostępna jest w aż 5 odcieniach i do tego każdy z tych odcieni możecie kupić z drobinkami srebrnymi lub złotymi. Nie ma opcji, żebyście z 10 możliwości nie znaleźli nic dla siebie ;P

DROBINKI – właściwie to z ich powodu zamówiłam te bazy. Drobinki są boskie! Mam i wersję ze srebrnymi, i ze złotymi i obie są piękne. Nie wyglądają kiczowato, są bardzo eleganckie i subtelne. Spokojnie można nosić samą bazę z topem na paznokciach. Indigo sprzedaje takie bazy za prawie 40 złotych i to tylko 7 ml, a i wybór kolorystyczny ma dużo mniejszy.

Gęstość – bardzo mi odpowiada. Mam wrażenie, że tą bazą pracuje mi się najłatwiej ze wszystkich, które mam. Jest gęstsza niż bazy proteinowa i mineralna z Indigo.

Trwałość – na razie noszę kilka dni samą bazę i nic złego się nie dzieje. Pisaliście mi w wiadomościach, że u Was i Waszych klientek trzyma się genialnie, ale ja się wypowiem dopiero za jakiś czas.

Grubość warstw – te bazy, jak to bazy do nadbudowy, nie są stworzone do kładzenia ich cieniutkimi warstwami. Zresztą, jeśli tak, jak ja nosicie nadbudowane NATURALNE paznokcie to pamiętajcie, że wolny brzeg z bazą nie może być cieniusienki, bo baza będzie odchodzić od płytki. Tutaj, jeśli spiłujecie w którymś miejscu tę nadbudowaną bazę prawie do zera, też może zacząć odchodzić.

Właściwie tylko jedna rzecz trochę mnie wkurza – to gumowe odczucie podczas piłowania. Juź się do tego przyzwyczaiłam, ale początek był średni, bo do tej pory wszystkie moje bazy były po prostu twarde. Oczywiście, dążę do tego, aby nadbudowywać paznokcie w taki sposób, żeby nie musieć już niczego piłować, no ale różnie bywa i czasem trzeba ;P

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z tych baz i serdecznie je Wam polecam. Na ten moment, jeśli tylko będą tak trwałe na jakie się zapowiadają, to będą moimi ulubionymi (biała pewnie poczeka na okres letni jako podkład pod neony). Drobinki są absolutnie cudowne i koszą konkurencję ;P

5. Jak nadbudować paznokcie? Jak zbudować apex?

Przedstawiam Wam mój sposób, który u mnie się sprawdza, ale na pewno nie jest jedynym słusznym. Wypróbujcie i oceńcie, czy dla Was jest ok 🙂

1. Przygotowuję płytkę, jak zawsze (więcej w tym wpisie link i w tym link).

2. Kładę moją bazę budującą/ kauczukową cienką warstwą na całej płytce i nie utwardzam.

3. Nanoszę większą kroplę bazy na środek paznokcia, ciągnąć ją delikatnie pędzelkiem w stronę wolnego brzegu, a później po bokach tak samo – delikatnie od skórek do wolnego brzegu.
Odwracam dłoń grzbietem do dołu i cienkim pędzelkiem profiluję bazę w taki sposob, aby najmniej bazy było na wolnym brzegu, a najwięcej w punkcie stresu (apex).

4. Odwracam dłoń normalnie i rzucam ostatnie kontrolne spojrzenie na całość, ewentualnie szybko i sprawnie coś poprawiając. Kiedy jest ok – utwardzam.

I to jest cała filozofia. Pamiętajcie, że im pazurek krótszy, tym apex powinien być niższy i że poprawnie nadbudowane paznokcie są dużo trwalsze, bo mniej podatne na złamania.

I co Wy na to?
Wolicie zwykłe bazy i cienkie warstwy czy, jak ja, wybieracie bazy budujące?
Znacie bazy kauczukowe? Wasze pazurki potrzebują wzmocnienia?
Czekam na Wasze komentarze!