UWAGA! Na Facebooku Tricky Nails znajduje się filmik w jakości full HD, w którym główną rolę grają opisywane pyłki. Powiem nieskromnie – naprawdę warto obejrzeć!

Jestem sroczką. Trudno się do tego przyznać, no ale cóż. Natury nie oszukasz. W ubiorze i dodatkach nie szaleję z błyskotkami, więc może dlatego czuję potrzebę, aby dać upust mym skłonnościom na pazurkach. Poza tym żal nie wykorzystać tych wszystkich świecidełek, które co chwilę pojawiają się na rynku. I właśnie o takich cudnych, bajecznie mieniących się pyłkach będzie dzisiaj post.

Ostatnimi czasy na wszystkich “manicurowych” salonach króluje niepodzielnie ON – Jego Wysokość Crystal Mirror, wywodzący się ze znanej i cenionej rodziny Nails Company. Ja go po prostu musiałam mieć. Kto choć raz widział, ten zrozumie. Pojechałam, zobaczyłam, kupiłam i… rozczarowałam się jakbym dostała puste jajko niespodziankę. Żebyście mogli się ze mną pobawić mam do Was pytanie. Który efekt na zdjęciu poniżej podoba Wam się najbardziej

Jeśli już się zdecydowaliście, to pozwólcie, że podzielę się z Wami moim pustym jajkiem – jeden z nich to osławiony Crystal Mirror, a dwa pozostałe to taniutkie pyłki z Chin. I niech mi ktoś powie, że chińskie znaczy badziewne. Noł łej ;P Myślę, że teraz doskonale rozumiecie moje początkowe rozczarowanie, dotyczące, w moim odczuciu, nieadekwatnej ceny do jakości produktu.

Tak prezentują się pyłki (wszystkie wcierają się tak samo dobrze) i użyte w teście produkty. Bazowymi lakierami były intensywny kobalt Monasi 135 oraz przepiękna fuksja Mardi Gras 034 od Semilaca. Top, którego użyłam to Kads no wipe. Na fuksji top utwardzałam 10s, a na kobalcie 5s i nie zauważyłam różnic we wcieraniu. Lampa Sun One uv/led 48w.

1. Pyłek od Nail Mad

Opisywałam go już tutaj w porównaniu z nieziemskim efektem perły i nie mam pojęcia, czemu wtedy nie chciał ze mną współpracować. Za nic w świecie nie mogłam go wetrzeć, mimo że postępowałam tak samo, jak teraz. Na szczęście podjęłam kolejną próbę i tym razem się udało. Pyłek opisywany jest jako unicorn chrome effect, czyli efekt jednorożca i rzeczywiście coś w tym jest. Tafla mieni się intensywnie różowo i to jest kolor dominujący na obydwu użytych przeze mnie kolorach bazowych. Błyszczy najmniej ze wszystkich trzech porównywanych pyłków (ale i tak błyszczy BARDZO) i, niestety, ma najbardziej widoczne drobinki. Nie rzucają się one w oczy, ale jednak są.

2,99 $   0,2g   link 

2. Pyłek od Born Pretty

Daje najpiękniejszą taflę i najpiękniej błyszczy (mój chłopak, zapytany jako głos bezstronny, też tak uważa). Ma intensywną zieloną poświatę, ale według mnie nie jest to zielony, który zaburzy koncepcję stylizacji. Coś w rodzaju zieleni z klasycznej syrenki Indigo. Mi zupełnie to nie przeszkadza. Drobinki są widoczne, kiedy się naprawdę dobrze przyjrzymy, ALE identyczny efekt pod względem prawie idealnej tafli uzyskujemy pyłkiem Nails Company, który, jak wiemy, jest dużo droższy…

1,83 $   0,15-0,2g   link 

3. Pyłek Crystal Mirror od Nails Company

Jak już wspomniałam, pod względem minimalnie widocznych drobinek nie różni się od poprzednika. Specjalnie oglądałam wzornik u dystrybutora, żeby wiedzieć, jaki efekt powinnam uzyskać i tam też malutkie drobinki były, więc zakładam, że tak ma być. Jeśli ktoś uzyskuje tym pyłkiem IDEALNE lustro, to proszę mi przesłać makro zdjęcie, bo nie uwierzę póki nie zobaczę ;P Jeśli chodzi o kolor, to wydaje mi się, że ten pyłek jest najbardziej uniwersalny, bo jego poświata jest… biała? Przezroczysta? Często widzę sam błysk i to jest fajne, ale pod pewnymi kątami również jest on zielony. Choć nie aż tak, jak Born Pretty.

29 zł   0,5g   link

Podsumowując, pyłek od Nail Mad jest poza konkurencją, ponieważ daje trochę inny efekt, ale bardzo mi się podoba. Wybierając pomiędzy Nails Company za 29 zł i pyłkiem Born Pretty za jakieś 7 zł, oczywiście wybieram ten chiński skarbek. Nie dość, że jest tańszy, to jeszcze daje mocniej połyskującą taflę, co mnie, jako sroczkę, przekonuje. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie trzy zaprezentowane pyłki są świetne i wszystkie je polecam: Nail Mad dla miłośniczek różu i różowych akcentów, Born Pretty dla poszukiwaczek tafli i Crystal Mirror dla niezdecydowanych, bo w moim odczuciu jest najbardziej uniwersalny. Ja cieszę się, że mam wszystkie trzy, bo na pewno będę ich używać i lada moment pojawi się na blogu stylizacja z ich (jego?) wykorzystaniem.

A Wy jak sądzicie? Ile jest wart taki efekt? Też dałyście się skusić magii pyłków, czy raczej nie gustujecie w takich szaleństwach?

Aaaaa, i pamiętajcie o pyłkowym filmiku na fanpage Tricky Nails! Odnośnik na dole strony 🙂