W końcu nałożyłam na wzorniki wszystkie zalegające na półkach lakiery, pyłki, płatki i inne pierdoły. W kilku przypadkach nawet byłam zaskoczona, że coś takiego mam i że to nawet całkiem fajnie wygląda (będę Was raczyć takimi niespodziankami sukcesywie na FB i Instagramie, żebyście też się mogły “podziwić” i pozamawiać). Jednym z takich efektów wow były płatki kameleon (chameleon flakes BS05, cena: 1,09$ link). W słoiczku wyglądały nieźle, ale na pazurkach… cud, miód i orzeszki 🙂

Problem z tymi ślicznościami jest taki, że ciężko uchwycić ich piękno na zdjęciu z prostego powodu – ich wygląd zależy od padającego światła. Kiedy chciałam pokazać Wam żółto-złoto-zielony błysk (ciężko stwierdzić), to mi róż uciekał, a jak ustawiłam już te oba, to nagle nie było nigdzie fioletu. Dodatkowo inaczej wyglądają w świetle dziennym i sztucznym, zimnym i ciepłym. No więc tak właśnie. Wrzucę na FB filmik, to zobaczycie je w ruchu.

Mój manicure

Wszystkie paznokcie oprócz serdecznego pokryłam czarnym lakierem. Na dyspersję (lepką warstwę) czarnego wklepałam płatki, używając płaskiego, małego pędzelka. Jak widzicie, zależało mi na efekcie w stylu ombre, więc przy wolnym brzegu wcierałam najwięcej płatków, a bliżej skórek tylko pacałam (nie wiem, czy jest takie słowo, ale fajnie brzmi) pędzelkiem w niektórych miejscach.

TRICK: Z płatkami kameleonowymi (?) macie dwie drogi – albo je wklepujecie tak, jak ja (dzięki temu kształt płatków będzie bardzo widoczny), albo wcieracie, jak pyłki (kształt płatków w  większości się rozmyje, będą bardziej przypominać taflę niż położone kawałki folii). Ale pamiętajcie, że idealną taflę będzie bardzo ciężko uzyskać – do tego lepiej używać pyłków unicorn i mirror.

TRICK: Płatki nakładajcie, trzymając palec nad słoiczkiem – zrobicie mniej bałaganu, nie rozsypując ich dookoła i więcej zostanie Wam na kolejną aplikację.

Pozostałości zdmuchnęłam lekko, pędzelkiem wyczyściłam resztki, które utknęły przy skórkach. Całość pokryłam dwukrotnie topem Kads (pewniak – trwały i błyszczący – cena:1,98$ link). I gotowe 🙂

TRICK: Jeśli macie problem ze ścieraniem się tego typu ozdób z wolnego brzegu, przed malowaniem topem przejedźcie bardzo delikatnie wolny brzeg bloczkiem polerskim pod kątem 90 stopni. Usuniecie płatki z brzegu, dzięki czemu top lepiej przyczepi się do koloru i stylizacja będzie trwała.

Nie byłabym sobą, gdybym jakoś nie urozmaiciła tego mani. Szukałam koloru, który najbardziej przypomina różowe refleksy z płatków. Serdeczny palec pomalowałam więc niedostępnym już na Ali lakierem no name (jeśli ktoś by chciał, to podobnym, ale trochę ciemniejszym odcieniem jest M.Ladea 051 link) i nakleiłam naklejkę wodną w postaci czarnego kociaka (cena: 0,10$, F1442, podaję inny link, bo mój jest nieaktywny link). W komplecie dostajecie wiele kotów w różnych pozycjach. Ja na drugiej ręce mam kota z wypiętym do góry tyłkiem ;P Tu również top położyłam dwukrotnie dla spokoju sumienia, ale jeśli u Was naklejka, tak, jak u mnie, jest na środku i nie dotyka żadnego z brzegów, to jedna warstwa powinna wystarczyć.

TRICK: Wyciętą naklejkę zanurzam w kieliszku z wodą, cały czas trzymając ją cążkami do skórek. Dzięki temu nigdy nie mam problemu z wyławianiem jej z wody ani niekontrolowanym odklejaniem się od papierka.

Napiszcie w komentarzach, co sądzicie o kosmicznym flakes-kocie i jak Wam się podoba mój nowy kształt 🙂 Miał być kwadrat/prostokąt, wyszło różnie, bo nie budowałam, a niektóre boki były dość mocno przypiłowane w szpic do poprzednich migdałków. Ale ja i tak jestem zadowolona i chyba wolę takie niż poprzednie 🙂 Pierwszy raz w życiu nie mam migdałków. Oczywiście oprócz tych wszystkich lat, kiedy obgryzałam ;P