Od razu zaznaczam, że mój słowotok nie pozwolił mi zamknąć się w jednym poście – jeśli interesuje Was stricte przebieg warsztatów zapraszam do części 2.link. Zdjęć ze szkolenia niestety nie mam – przepadły wszystkie wraz z awarią laptopa 🙁

 

WAŻNE: jeśli jesteście całkowitymi hybrydkowymi żółtodziubkami, to odpuście sobie na razie to szkolenie i zacznijcie ogarniać podstawy z ogólnodostępnych źródeł – internet to kopalnia wiedzy 🙂

 

A teraz do rzeczy. Stało się. Po kilku miesiącach fascynacji światem hybrydkowych pazurków postanowiłam podążyć za instynktem i zapisałam się na profesjonalne warsztaty o dumnie brzmiącej nazwie “Manicure kombinowany”. Poszalałam i za cel obrałam znane wszystkim paznokciowe imperium INDIGO.

 

Warsztaty odbywały się, na moje szczęście, w sobotę i trwały 8h. Wszystko miało miejsce w salonie Beauty Fabric w Łodzi (są dystrybutorem marki INDIGO i, podobno, bardzo szybko realizują zamówienia – nie to, co poniektórzy ;P). Wyjątkowo udało mi się nie spóźnić na tę wczesną 10:00 (też się wszędzie spóźniacie, czy tylko ja tak mam?). Dumna wparowałam do salonu o tej 9:59 i…

 

…uregulowałam płatność. Bezzwrotna zaliczka wynosiła 150 zł, więc musiałam dopłacić jeszcze 250 na miejscu. Dokupiłam także nożyczki do wycinania skórek w cenie 15 zł (to naprawdę dobra cena, a ja swoich jeszcze nie posiadałam). Kiedy weszłam do pomieszczenia, w którym miały odbywać się warsztaty, moim oczom ukazał się długi biały stół zawalony dosłownie WSZYSTKIM do robienia manicure – lampy uv/led, lampki oświetleniowe, lakiery, cleanery, waciki, pędzelki, frezarki, frezy, no dosłownie wszystko. Od razu obczaiłam, gdzie siedzi instruktorka – nieoceniona i wspaniała Agnieszka Mazur – i rozlokowałam się na miejscu tuż przy niej.

 

WAŻNE: zawsze siadajcie jak najbliżej instruktora, będzie Wam łatwiej podpytywać i obserwować, a po to przecież tam idziecie!

 

Czekało na mnie przygotowane stanowisko pracy – waciki, dwa pilniki, jakaś karteczka do notatek z logowanym długopisem. Aga od razu powiedziała, żebym nie wyjmowała swojej frezarki i lampy, bo będę korzystała z jej, a nie ma co zajmować miejsca na stole. Zaczęły się warsztaty…

 

Cdn. już za kilka dni na blogu 😉 Kliknij tutaj