W poście:

1.Lakier Spring Grass – opinia
2.Szmaragdowy pyłek od MyLove Hybrydowe
3.Mój manicure – krok po kroku
4.Painty złoty, czarny i biały

I stało się! Ostatni z moich czterech lakierów hybrydowych od MyLove doczekał się swojej recenzji na blogu. Jeśli jesteście ciekawi pozostałych czterech, to podrzucam Wam linki:

301 różowy – link
101 żółty perłowy – link
242 kobaltowy – link

 

1.Lakier Spring Grass – opinia
cena: 12 zł link

Jeśli chodzi o Spring Grass, to nie zrobił na mnie dobrego pierwszego wrażenia. Po pierwsze, nie przekonała mnie jakoś ta zgniła, jesienna zieleń (może biorąc pod uwagę tę wiosnę w nazwie, podświadomie spodziewałam się jednak czegoś żywszego). Po drugie, po odkręceniu okazał się dość lejący, a na mlecznym wzorniku musiałam położyć aż 3 warstwy dla pełnego krycia. Na miłość się nie zapowiadało, więc tym bardziej stwierdziłam, że poczeka na jesienne pogody, bo wtedy będzie pasował idealnie.

Kolor, jak już wspomniałam, to taka ciemna, trochę przejrzała zieleń jesiennego parku. Lakier ma dość rzadką konsystencję, ale nie jest raczej wodnisty ani tym bardziej transparentny (jak ten nieszczęsny kobalt). Posiada drobinki, ale bardzo niepozorne, więc nawet jeśli ich nie lubicie, to nie sądze, aby Wam przeszkadzały. Pędzelek możecie zobaczyć na zdjęciu – jak to u MyLove, nie znajdziecie perfekcyjnego ścięcia, ale nie miałam problemów z malowaniem. A to malowanie zaskoczyło mnie niezmiernie! Okazało się, że ten lakier, który na mlecznym wzorniku potrzebował 3 warstw, moje długie paznokcie spokojnie pokrył już przy 2. Serio. Nie wiem, jak to się stało, ale takie niespodzianki, to ja lubię 😀 Poziomowanie bez zarzutów, zresztą w ogóle lakiery MyLove Hybrydowe raczej nie smużą – a przynajmniej te, które ja testowałam.

2.Szmaragdowy pyłek od MyLove Hybrydowe

A teraz będzie o najpiękniejszym pyłku, jaki posiadam, a na pewno o najpiękniejszym, jaki w tym momencie sobie przypominam. Ten pyłek nazywa się zielona Aurora i dostałam go wraz z zamówieniem od MyLove Hybrydowe. Już w słoiczku wyglądał pięknie – bardzo miałki i niesamowicie skrzący się różnymi kolorami, ale to, co zrobił na paznokciach, to CUDO <3

Pamiętam, że już w trakcie robienia mani nakręciłam filmik i zrobiłam fotki, żeby od razu pokazać Wam go na moim Instagramie (@tricky_nails zapraszam!), bo nie mogłam się powstrzymać 🙂 Wrzucę Wam też filmik na Facebook Tricky Nails – zmalujmy coś razem, żebyście zobaczyli, jak pięknie zmieniają się na nim kolory. Dominuje oczywiście szmaragdowy, w końcu to zielony pyłek, ale widać też dużo morskiego oraz – zwłaszcza w sztucznym świetle – złota i różu <3

Ten pyłek jest naprawdę przepiękny i już ubolewam nad tym, że jest go tak niewiele w słoiczku 🙁 Ale nie to jest najgorsze. Jego nie ma! Nie ma go ani na Allegro MyLove, ani w ich sklepie. Jest tylko różowa Aurora (może pora brać póki i ona nie zniknie?), ale zielonej nie ma. Pytałyście mnie o nią, zresztą ja sama jej szukałam i nawet napisałam do MyLove Hybrydowe wiadomość prywatną (zarówno na Messengerze, jak i e-mail), ale minęły już chyba z 3 tygodnie i nadal nikt nie raczył na nią odpowiedzieć. Cóż, trochę nieładnie tak olewać klientów.

W każdym razie, jeżeli będziecie robić zamówienie w MyLove, to ja bym radziła zainteresować się dostępną na ten moment różową Aurorą – może jest tak samo fenomenalna, a nawet śmiem twierdzić, że wiele z Was woli róż niż zieleń, prawda?

3.Mój manicure – krok po kroku

1.Wszystkie paznokcie oprócz środkowego pokryłam lakierem Spring Grass. Na środkowy nałożyłam jasny kolorek nude.

2.Kciuk, wskazujący i mały pokryłam błyszczącym topem MyLove Hybrydowe. Na środkowy położyłam top matowy.

3.Serdeczny pomalowałam topem no wipe, posypałam mokry top pyłkiem zielona Aurora i utwardziłam. Zmiotłam resztki pyłku dużym, miękkim pędzlem i całość pokryłam topem.

4.Na środkowym cienkim pędzelkiem i lakierem Spring Grass namalowałam serce. Mokre serce posypałam pyłkiem, utwardziłam i pokryłam je topem – dzięki temu błyszczy się tylko serduszko, a reszta paznokcia jest matowa.

5.Czarnym paintem od MyLove Hybrydowe namalowałam kontury serduszka, żeby było lepiej widoczne.

GOTOWE!

4.Painty złoty, czarny i biały

cena: 12,50 zł link

Jak widzicie na zdjęciu, painty mają różną konsystencję (złoty jest najrzadszy) i podobno – wiem to od koleżanek, które też je testowały – nie ma pewności, jaka konsystencja trafi się Wam. Ja oceniam moje 🙂

Białym jeszcze nie malowałam, ale wygląda bardzo ok.

Złotym już wykonywałam cienkie linie i delikatne zdobienia – jest ładny, nie rozlewa się, ale pożądaną intensywność uzyskałam dopiero po drugiej warstwie.

Czarny jest bardzo fajny – siedzi na miejscu i pięknie się błyszczy po utwardzeniu (bez topu), a co najważniejsze nie ucieka z pędzelka, bo nie jest samopoziomujący (czyli nie robi się taka wędrująca do góry po włosiu kulka). Robiłam nim te pierwsze w życiu ornamenty, więc pomijając fakt, że nie są idealne, to sam paint sprawdził się bardzo dobrze ;P

Wstawiam Wam fotki z tymi ornamentami wykonanymi czarnym paintem i jeszcze jedną propozycję na wykorzystanie tej zieleni Spring Grass 🙂
Jeśli interesują Was dokładne informacje o tych zdobieniach i chcecie zobaczyć jeszcze kilka innych, to kliknijcie w link

Jak podoba Wam się ta stylizacja?
I czy Wasze serce również skradł szmaragdowy pyłek Aurora?
Kto żałuje, że nie ma go w sprzedaży?
Piszcie w komentarzach!