W tym poście znajdziesz:

1. Zdejmowanie żelu frezem
2. Mój manicure
3. Lakier VICTORIA VYNN PURE 111 Creamy Papaya – recenzja
4. Zdobienie – naklejki kwiatki
5. Cyrkonie szklane mix kolorów

Dzisiaj pierwszy dzień wakacji 🙂 Co prawda, za moim oknem w centrum Polski wieje i słońca nie widać, ale przynajmniej opalenizna pięknie się prezentuje w takim oświetleniu ;P

Już od kilku miesięcy chodziły za mną krótkie paznokcie. Takie mega krótkie. I w końcu zrobiłam. Bardzo lubię długie pazurki, ale lubię też zmiany. Krótkie paznokcie mają w sobie coś takiego delikatnego, dziewczęcego. Przynajmniej w moim odczuciu. A Wy jak sądzicie? Moja płytka niestety nie jest wybitnie piękna i, co najgorsze, nie ma takiego samego kształtu na wszystkich palcach, ale stwierdziłam, że wybroni się estetycznym zdobieniem i schludnym wykonaniem 🙂

 

ZDEJMOWANIE ŻELU FREZEM

Zdjęłam frezami cały żel, więc mam teraz tylko hybrydę na naturalnych paznokciach. Bardzo delikatnym, ceramicznym frezem zdjęłam żel aż do gołej płytki (na Facebook Tricky Nails jest zdjęcie, jak wygląda płytka po frezowaniu <3 ). Jeśli interesuje Was ten frez, to zajrzyjcie tutaj LINK

MÓJ MANICURE

Na paznokcie położyłam punktowo primer kwasowy Silcare i bazę proteinową Indigo. Teraz stwierdzam, że mogłam też zaaplikować reinforcement Mshare dla utwardzenia, ale to już następnym razem. Mam nadzieję, że nie połamię ;P Top, którego użyłam to Pvadcol z dyspersją, już niedostępny na Ali.

LAKIER VICTORIA VYNN PURE 111 Creamy Papaya
cena: 29 zł, link

Kolor jest absolutnie i niezaprzeczalnie BOSKI <3
Idealnie podkreślający opaleniznę, dający po oczach neon. Zdjęcia nie są w stanie oddać tego koloru – serio, szukałam w internecie i nie znalazłam żadnego adekwatnego zdjęcia. W rzeczywistości jest pomarańczowo-łososiowy, nawet z bardzo delikatną domieszką różu. On nie jest typowo pomarańczowy, mimo że tak wychodzi na zdjęciach 🙁 Przyjemnie się nim maluje, bo konsystencję ma wprost idealną – nigdzie się nie rozlewa. I to tyle z plusów.

Niestety, ten lakier to moje ogromne rozczarowanie.

Po pierwsze, nie mam pojęcia, jak dziewczynom starczają 2 warstwy do pełnego krycia. Ja położyłam 3, a i tak mam zastrzeżenia. Przyszło mi jednak do głowy, że być może krycie jest ładne, ale punkty “po drugie” i “po trzecie” wszystko psują. Więc dalej…

Po drugie, ten lakier smuży. Nie rozkłada się ładnie na paznokciu, zostawia smugi, które mimo odczekania dłuższego czasu nie znikają w całości. Nie jest to poziom tragedii, ale mimo wszystko dla rzetelnej recenzji, trzeba to odnotować.

Po trzecie – NAJGORSZE! – ten kolor z lampy wychodzi po prostu brudny! Wyjmuję rękę po utwardzeniu, a mój piękny neon nie dość, że wygląda jakoś blado, to jeszcze ma ciemne zacieki. Serio, ciemne zacieki na wszystkich paznokciach! Widać różnicę między prawidłowym kolorem, a tymi burymi fragmentami. Mój chłopak, paznokciowy laik, od razu zrozumiał, o co mi chodzi, więc naprawdę jest to widoczne. Myślałam, że to wina topu, więc użyłam dwóch różnych – jednego no wipe i drugiego z dyspersją – i było to samo. Po pomalowaniu drugiej ręki, przyjrzałam się samemu lakierowi przed topem i okazało się, że TO LAKIER MA ZACIEKI, A NIE TOP. Nałożenie bądź nienałożenie topu niczego nie zmienia. Po 1-2 godzinach te zacieki znikają, ale na początku wygląda to fatalnie. Myślę, że to kwestia naświetlania, bo po opalaniu znowu się pojawiły.

Podsumowując, kolor i nakładanie lakieru są ekstra. Krycie jest normalne, nie żadne fenomenalnie dobre. Smużenie jest dla mnie zniechęcające, ale powiedzmy, że jeśli nie jesteście mega pedantkami, to da się to pozakrywać topem. Tym, co dla mnie jest dyskwalifikujące są te zacieki na kolorze. Ja robię pazurki tylko sobie, ale nie wyobrażam sobie wypuścić klientki z czymś takim na paznokciach. I co wtedy powiedzieć? Wiem, że teraz jest fatalnie, ale niech się pani nie martwi, za kilka godzin będzie lepiej ;P Noł łej!

O wiele lepiej wspominam mój inny lakier od Victoria Vynn i jeśli nie widziałyście tej stylizacji, to kliknijcie w LINK.
Znamienne, że tyle razy używałam neonów z Aliexpress np. tu LINK albo tu LINK i nigdy nic takiego mi się nie przydarzyło – nigdy żadnych zacieków! Teraz użyłam neonu profesjonalnej firmy, wcale do najtańszych nie należącej i zonk 😛

ZDOBIENIE – NAKLEJKI KWIATKI
cena: 0,96 $, nr 205, link

Uwielbiam naklejki z Aliexpress, szczególnie te zwykłe. Wodne są mniej user friendly – trzeba kombinować z wodą ;P Te naklejki są zwykłe i cudne. To typ 3d, czyli są lekko wypukłe i można kontury wypełniać kolorami, tworząc tzw. zdobienia strukturalne, chociaż niektóre linie są cieniutkie i może być ciężko. Ja tego nie zrobiłam, bo chciałam uzyskać bardzo delikatny efekt. Pod dwiema warstwami topu są niewyczuwalne, klej ładnie trzyma. Ja kleiłam je na przetarty z dyspersji kolor. Polecam całym serduszkiem – można z nich wiele wyczarować, jest dostępne kilkanaście wzorów i do tego są tanie.

TRICK: Neklejki z arkusza podważałam delikatnie cążkami. Wyglądają świetnie naklejone np. tylko w ¾ na krawędzi płytki. Jeśli jakiś fragment Wam wystaje, to dotnijcie go cążkami już po przyklejeniu.

TRICK: Z jednego kwiatka zrobiłam motylka (środkowy palec) – wystarczyło odciąć cążkami jeden płatek i gotowe! Bądźcie kreatywni i kombinujcie!

CYRKONIE
cena: 3,34 $, Mix Color Size SS3 – SS10, link
Nie będę się rozpisywać, gdyż o tym mixie szklanych cyrkonii będzie osobny post. Pokażę Wam wszystkie kolory, które przychodzą w pakiecie i ile ich mniej więcej jest. No i w czym je przechowuję oczywiście 🙂 Zamówiłam je z polecenia i nie sądzę, żeby cokolwiek złego się z nimi działo. Do tej stylizacji wybrałam te tradycyjne, gdyż nie chciałam wprowadzać kolejnego koloru.

TRICK: Klejenie cyrkonii – na kropelkę reinforcement Mshare układałam cyrkonie, utwardzałam przez chwilę i dodatkowo cienkim pędzelkiem otaczałam tym reinforcementem dookoła cyrkonii tak, żeby wszystko było od dołu dokładnie przytwierdzone. Znowu utwardzałam. Nie zalewajcie całych cyrkonii topem, bo tracą blask!

 

Powiem Wam, że jestem bardzo zadowolona z tego mani. Pomijając fakt nieidealnej płytki, na którą nie mam wpływu, to podobają mi się strasznie te króciaki, kolorek i delikatne zdobienie.

A Wy co sądzicie? I o moich króciakach, i o króciakach w ogóle?
Nosicie? Czasami, wcale czy non stop?

Myślicie, że krótkie mogą wyglądać równie efektownie jak długie?