Jak niektórzy z Was pewnie wiedzą, ostatnio odwiedziłam pokaz-szkolenie marki Victoria Vynn w Łodzi. Niedługo pojawi się post na blogu, w którym zdam Wam relację z tego wydarzenia. A już teraz mogę powiedzieć, że było super 🙂

Oprócz kilku innych produktów, nabyłam podczas pokazu również lakier, który mam teraz na pazurkach. To 120 Light Moss z serii Pure – moja miłość. Powiem szczerze, że nie mogłam się zdecydować, który kolor kupić, ale podjętej decyzji absolutnie nie żałuję.

Lakier hybrydowy Pure 120 Light Moss cena: 29zł link

Piękna, ciepła oliwka z malusieńkimi złotymi drobinkami – kolor jest oryginalny, nietuzinkowy, naprawdę wyróżnia się spośród wszystkich moich hybrydek, a zwłaszcza spośród wszechobecnych neonów i pasteli, na które teraz jest boom. Mimo że nazywa się “jasny mech”, to w moim odczuciu jest jednak oliwką – w życiu nie widziałam mchu w takim kolorze ;P
Nie powiedziałabym, że oszałamiająco kryje – na moich długich paznokciach konieczne były 3 warstwy – ale za to malowanie nim jest niebywale komfortowe! Do wypoziomowania potrzebuje kilku sekund, konsystencję ma dość rzadką (nie mylić z wodnistą!). Nie zalewa skórek, zostaje tam, gdzie go położymy do tego stopnia, że byłam w stanie na luzie pomalować nim całą rękę naraz i absolutnie nic mi nie spłynęło. Dzięki temu malowanie nim było czystą i, mimo 3 warstw, szybką przyjemnością.
Szczerze polecam Wam ten lakier, przede wszystkim ze względu na boski kolor <3

Btw, kapeć na zdjęciu zawsze spoko 😉

Mój manicure

Wiem, że wyszedł mi mało oczywisty mani ;P Może nie jest wybitnie wiosenny, połączenie kolorystyczne jest mało spotykane i nie zdobędę nim miliona lajków, ale mnie się podoba ;P Dziewczyny na Facebooku napisały, że kojarzy im się z oliwkami nadziewanymi papryką i bardzo mi pasuje takie porównanie 😀

Obie dłonie są do siebie podobne, ale jak się przyjrzycie to zdobienia są na różnych palcach. Na wszystkich pazurkach mam piękną oliwkę. Na wybranych odbiłam stempel złotym lakierem Kads i domalowałam frenchowe końcówki czerwonym żelem Saviland. Wszystko pokryłam topem Pvadcol z dyspersją (już niedostępny na Ali).
I wiecie jaki jest wniosek? Taki, że to mani nie wygląda na aż tak proste ;P

Złoty lakier KADS cena: 1,59$ link

Nie zasycha tak szybko, jak czarny, więc bardzo dobrze się nim stempluje. Pięknie błyszczy. Jeśli odpowiada Wam jego żółto-złoty kolor, to będziecie z niego zadowolone 🙂

Stempel Born Pretty cena: 1,89$ link

Nie ma się co powtarzać – mój ulubiony. Na moim Facebooku są filmiki, na których pokazuję, jak nim stempluję 🙂

Płytka Born Pretty L053 cena: 2,54$ link

Piękna i świetna. W zestawie z moim stemplem i złotym Kadsem odbija bezbłędnie – na 6 paznokciach mam wzór i odbijałam 6 razy. Wszystko idealnie, nie było potrzeby poprawiania. Nada się też świetnie do kolorowania wzorów strukturalnych.

Czerwony paint Saviland 2205 cena: 1,69$ link

Mocno napigmentowany i niepoziomujący się (czyli leży tam, gdzie go położycie, nie rozpływa się). Myślę, że do malowania zdobień sprawdzi się świetnie.

Zestaw 3 pędzelków cena: 2,25$ link

Moje sztandarowe trio. Nic złego się z nimi nie dzieje. Polecam.

 

Jak Wam się podoba? Lubicie takie mniej oczywiste połączenia kolorystyczne? Co myślicie o moim złoto-czerwonym zdobieniu?