Odkąd zobaczyłam podobny manicure na Facebooku wiedziałam, że też chciałabym taki nosić. A jak dorobiłam się użytego w mojej inspiracji pyłku Crystal Mirror, no to już kwestią czasu było wykorzystanie go na takich kolorach.

Wybrałam trzy, które w moim odczuciu, po przykryciu pyłkiem, miały dać pożądany efekt. Od razu zaznaczam, że same w sobie są naprawdę przepiękne 🙂 Żeby nie być gołosłowną, wrzucam zdjęcie samego ombre, czyli jak wyglądały kolory nie przykryte pyłkiem ani topem.

M.Ladea 005 – śliczna, pastelowa brzoskwinka, tylko krycie najgorsze ze wszystkich trzech. Zresztą w ogóle słabe. Używałam jej na pazurkach wielkanocnych (fotka jest w galerii, jakbyście były ciekawe) i tam potrzebowała chyba pięciu warstw. Tutaj nie było tak źle, no ale mistrzem krycia to ona nie jest. Konsystencja dość rzadka, poziomowanie nie najgorsze.
Cena: 1,05 $ link

CNDSE 50 – cukierkowy, momentami wręcz neonowy róż. Intensywny i raczej rzadki, ale z niezłym kryciem. Poziomowanie mogłoby być lepsze, niestety zostawiał smugi i nie wszystkie znikały po czasie. Baaaardzo długo czekałam na przesyłkę, już myślałam, że wcale nie dojdzie. To pewnie wina naszej poczty. Dobrze, że przynajmniej zdążył przed jesienią ;P
Cena: 1,09 $ mój link jest nieaktywny, więc daję inny link

Genailish 041 – to cacko zostawiłam na koniec. Podobno jest to idealny odpowiednik Humminbird z NeoNail. Nie wiedzialam na żywo, ale po zdjęciach stwierdzam, że tak. A nawet jeśli nie, to i tak ten kolorek jest przecudny. Niby fiolet, ale w zależności od światła nabiera niebieskawych tonów. Jest prześliczny. Mocno napigmentowany, dobrze kryje, konsystencja średniogęsta. Mój bardzo dobry zakup.
Cena: 1,35 $ link

Mój manicure

Po standardowym przygotowaniu paznokci i nałożeniu warstwy białego lakieru, zabrałam się za malowanie kolorami. Odkręciłam wszystkie trzy buteleczki, żeby było mi wygodniej wymieniać pędzelki.

TRICK: Jeśli chcecie, tak jak ja, żeby kolory były intensywniejsze, połóżcie pod nie warstwę białego. Sprawdza się to zarówno przy pastelach, jak i neonach.

Do pionowego ombre używałam tylko i wyłącznie pędzelków z lakierów. Zawsze tak robię i uważam, że daje to zadowalające rezultaty. Jeśli interesuje Was, jak dokładnie robię pionowe ombre, to mój “dekalog” znajdziecie niedługo na blogu 🙂

Kolory ułożone były od najjaśniejszego wewnątrz dłoni (Wtf?) do najciemniejszego po bokach. Czyli:

kciuk – róż i fiolet
wskazujący – fiolet i róż
środkowy – róż i brzoskwinka
serdeczny – brzoskwinka i róż
mały – róż i fiolet

Jak widzicie, sąsiadujące ze sobą palce zawsze łączy ten sam kolor – kiedy wskazujący kończę różem, to następny, środkowy, różem zaczynam itd. Dzięki temu cała stylizacja wygląda harmonijnie. Dodatkowo, użycie tylko trzech kolorów łagodzi troszkę ten jasny, rzucający się w oczy manicure.

Malowałam po jednym paznokciu – utwardzałam i dopiero malowałam kolejny. Kiedy cała ręka była gotowa, pokryłam pazurki topem no wipe Kads (bardzo dobry do pyłków, cena: 1,98$ https://goo.gl/DdnBPP ), utwardziłam 10s w lampie SunOne 48W i pacynką wtarłam pyłek Crystal Mirror od Nails Company. Jak wcierać pyłki, aby uzyskać najlepsze efekty, znajdziecie tutaj.
Całość zabezpieczyłam dwa razy tym samym topem i stylizacja była gotowa 🙂

Rada od cioci Tricky 😉 Zanim namachasz się przy ombre sprawdź, jakie krycie ma Twój pyłek. Crystal Mirror całkiem nieźle przykrywa kolory bazowe (nawet trochę za dobrze,patrząc na różowo-brzoskwiniowe ombre) i po pierwszej ręce wiedziałam, że nie muszę się tak rozpływać nad tym ombre na kolejnych paznokciach, bo pyłek i tak przykryje niedoskonałości 🙂

Jak widzicie, moje pyłkowe szaleństwo nadal trwa. Podoba Wam się taka stylizacja? Czy jednak zbyt cukierkowo? Piszcie w komentarzach!