Zaczęłam pisać ten post i nagle okazało się, że nie dam rady w nim zawrzeć wszystkiego, co bym chciała. Skończyło się na tym, że właśnie piszę pięć postów jednocześnie, żeby jakoś to uporządkować i klarownie Wam przedstawić. Możemy uznać, że czytacie teraz pierwszy z pięciu wpisów, dotyczących manicure hybrydowego dla początkujących. Z założenia pięciu, ale kto to wie ;P

1. Jak to się zaczęło? Mój pierwszy zestaw do hybryd i pierwszy manicure – właśnie czytasz

2. Niezbędnik początkującej, czyli co kupić, aby przygodę z hybrydą rozpocząć – wkrótce na blogu.

3. Jaką lampę wybrać do robienia paznokci? – wkrótce na blogu.

4. Manicure hybrydowy krok po kroku + triki od Tricky – wkrótce na blogu.

5. Jak zdjąć hybrydę i palca przy tym nie stracić? – wkrótce na blogu.

Może narażę się wszystkim profesjonalnym stylistkom paznokci (zakładam jednak, że one mnie nie czytają ;P ), ale zrobienie hybrydy naprawdę nie jest trudne. To nie jest wiedza tajemna ani fizyka kwantowa i, moim zdaniem, każda z nas jest w stanie robić przyzwoite hybrydki w zaciszu domowym. Przyzwoite to słowo klucz. Jesteście w stanie opanować podstawy, posiąść wiedzę teoretyczną i robić sobie ładne, estetyczne pazurki no ale umówmy się – aby robić perfekcyjne paznokcie większość z nas będzie potrzebowała wieeeelu godzin praktyki i kogoś, kto nas poprowadzi.

Ja robię hybrydy właściwie tylko sobie. Czasem koleżance i komuś z rodziny. Wszystko, co wiem, wiem z internetu, więc jestem żywym przykładem na to, że można samemu to ogarnąć. Wiedza naprawdę na Was czeka. Jest na wyciągnięcie ręki, trzeba ją tylko znaleźć 🙂

 

 

Jeśli jednak planujecie na tym zarabiać i robić manicure innym osobom, to w pewnym momencie, po opanowaniu podstaw, niezbędne okażą się kursy, szkolenia i, oczywiście, dodatkowe inwestycje np. w sprzęt i, co bardzo ważne, we wszystko, co związane z BHP. Każdy może posiąść te 80% wiedzy dostępnej w internecie, ale tylko pasjonaci i profesjonaliści włożą swój trud i zaangażowanie w pozostałe 20%. I zostaną mistrzami.

Ja takich ambicji jak na razie nie mam i wystarcza mi to, że już półtora roku bez przerwy sama robię sobie hybrydy bez uczuleń, bez przykrych niespodzianek i na tyle estetycznie, że zazwyczaj jestem zadowolona i nie wstydzę się pokazywać dłoni ;P Rozwijam się powolutku, w swoim tempie, bo to moje hobby, a nie praca. Zaczynałam od poobgryzanych paznokci i wydrapanych aż do krwi skórek, szczególnie na kciukach. Robiłam to sobie w chwilach stresu i chyba po prostu sprawiało mi to przyjemność. Jeśli chciałam – po prostu przestawałam obgryzać, ale nigdy nie miałam motywacji, aby zadbać o dłonie na dłużej. Aż zaczęłam robić hybrydy.

Wcześniej zdarzyło mi się 3-4 razy pójść do profesjonalnego salonu na manicure hybrydowy. Byłam zachwycona, ale teraz wiem, że raczej nie miałam czym (TU macie fotki tych profesjonalnych stylizacji). Pewnego dnia koleżanka z pracy powiedziała, że kupiła sobie zestaw do robienia hybryd. Strasznie mnie to zaintrygowało i już po kilku dniach zamówiłam na popularnym serwisie aukcyjnym swój własny zestawik. Nie miałam zielonego pojęcia z czym to się je, ale napisali, że dostanę wszystko, żeby zrobić cały manicure. Dziś wiem, że miałam szczęście i bardzo się cieszę, że całkiem przypadkowo wybrałam zestaw z produktami NeoNail. Dostałam bazę i top (do dzisiaj uważam, że są świetne, zwłaszcza top) oraz jeden wybrany lakier – szary. Przyszły oczywiście też wszystkie potrzebne duperelki i moja pierwsza lampa – tunelówka 🙂 Sprawdzała się świetnie i nadal można ją samodzielnie kupić już za 30 zł z przesyłką. Używałabym jej do dzisiaj, ale ze względu na długi czas utwardzania (2 min każda warstwa) zdecydowałam się na nową lampę generacji uv/led. Ale o tym już niedługo w innym poście.

Od razu przy zakupie zestawu, wynalazłam na Allegro kilka innych lakierów, no bo malować tylko szarym to trochę lipa. I to był mój pierwszy aliexpressowy zakup, tylko że nieświadomy. Zamówiłam bowiem na Allegro kilka lakierów Bling, ale nie miałam zielonego pojęcia o tym, że one są z Chin. Przywędrował do mnie biały, mocny i blady różowy oraz ciemnoczerwony. Dobrze się stało, bo przez przypadek przetestowałam chińskie hybrydy w jednym manicure z NeoNail i oczywiście… nie zauważyłam żadnej jakościowej różnicy 🙂 Kiedy odkryłam Aliexpress, nie bałam się składać zamówień i mój świat stał się piękny i hybrydowo kolorowy. A to mój pierwszy samodzielny manicure, wykonywany z jednoczesnym czytaniem instrukcji krok po kroku w internecie, bo inaczej nie wiedziałabym, co mam robić:

Weźcie pod uwagę, że ja nie malowałam wcześniej paznokci zwykłymi lakierami (oprócz świąt bądź innych tego typu okazji), bo, jak wspomniałam, całe życie obgryzałam. A jeśli chodzi o zdolności artystyczne – niestety, jestem inwalidą. Różowo-szary manicure trzymał się idealnie aż do zdjęcia. Byłam z siebie niesamowicie dumna i nabrałam ochoty na więcej. Jak widzicie, wystarczyły mi chęci, podstawowe produkty i wiedza zdobyta z internetu.

Można? Można 🙂

I może każda z Was. Śledźcie mój blog i fanpage na Facebooku – już niedługo pojawią się kolejne obiecane wpisy z tej serii, a także top 5 zimowych kolorów, najpiękniejsze zimowe płytki do stempli i duuużo innych 🙂 To co, robicie hybrydy?