W poście:

1. IQ Nails – co to za frezy?
2. Zestaw frezów, który przetestowałam
3. Frezy do skórek i nożyczki
4. Frez do zdejmowania masy
5. Podsumowanie

Jak wiecie, bardzo lubię pracę frezarką. Na blogu znajdziecie posty zarówno z opracowywania frezami skórek KLIKNIJ TUTAJ jak i z szybkiego zdejmowania hybrydy frezem KLIKNIJ TUTAJ. A także z malowania lakierem pod same skórki KLIKNIJ TUTAJ

Gdy więc odezwała się do mnie przedstawicielka IQ Nails – jednej z najpopularniejszych marek frezów ostatnimi czasy – z propozycją przetestowania ich produktów, chętnie na to przystałam. Wiele w Was pytało mnie o te frezy i dzisiaj mogę przedstawić Wam moją opinię. Zapraszam do czytania dalej!

1. IQ Nails – co to za frezy?

IQ Nails to polski producent frezów, który od lat zaopatrywał w narzędzia… branżę stomatologiczną. Jak możecie się domyślać, jest to dziedzina niezwykle wymagająca, w której jakość i precyzja wykonania odgrywają kluczową rolę. Czyli tak samo, jak w stylizacji paznokci, bo przecież my również chcemy pracować najwyższej klasy przyrządami, które zapewnią efektywność i komfort nie tylko nam, ale również klientkom.

2. Zestaw frezów, który przetestowałam

W sklepie IQ Nails znajdziecie trzy zestawy frezów pod szyldem Pauliny Pastuszak:
– zestaw Deep Gel Manicure przeznaczony do stylizacji bezcążkowych dla osób zaawansowanych
– zestaw Magic do skutecznego i szybkiego manicure
– zestaw Sensitive dla osób początkujących, osób z bardzo wrażliwymi skórkami i np. mężczyzn.

Ja, mimo że mam wrażliwe skórki, zdecydowałam się na zestaw Magic, który składa się z jednego frezu do zdejmowania masy oraz czterech frezów do opracowywania skórek.
Trzy pierwsze frezy w zestawie to frezy z węglika spiekanego ze “specjalną NANO powłoką KMN wydłużającą żywotność narzędzia, zabezpieczającą ostrza frezu, minimalizującą efekt przegrzania podczas pracy”. Kulka oraz duży stożek do wygładzania wałów to frezy z nasypem diamentowym.
Zestaw kosztuje 259 zł w cenie regularnej.

Cały zestaw wygląda bardzo ładnie i okazale. Frezy mienią się tęczowo i daje to naprawdę obłędny efekt, ale oczywiście nie liczyłabym na to, że po wielokrotnej dezynfekcji i sterylizacji zachowają ten unicornowy styl. Co nie zmienia faktu, że naprawdę robią wrażenie, a najważniejsze i tak pozostają ich właściwości, a nie kolor. No spójrzcie, czyż nie są piękne?

 

3. Frezy do skórek i nożyczki

Przeprowadzę Was teraz po kolei przez wszystkie etapy opracowywania skórek.
To był mój pierwszy raz z tymi frezami, pracowałam na swoich dłoniach, co przy wchodzeniu pod skórki zawsze jest nie lada wyczynem, ale ja już swoje dłonie znam, więc praca na nich daje mi możliwość przekazania Wam najbardziej rzetelnej opinii.

Manicure zaczęłam od odsunięcia skórek radełkiem i kopytkiem. Na zdjęciach widzicie ich stan przed, w trakcie oraz po utworzeniu kieszonki. Na razie bez żadnych frezów.

 

Pierwszym frezem, którego użyłam był stożek z płaską górą. Usunęłam nim nabłonek i dzięki ściętej górze delikatnie odsunęłam skórki i je podniosłam. I od razu mówię, że ten frez to istna petarda! Totalnie się w nim zakochałam, robi fenomenalną robotę! Praca nim to sama przyjemność. Jest niezwykle skuteczny i przy tym delikatny – gdy kończy się nabłonek, on po prostu przestaje zbierać cokolwiek. Nie żłobi w płytce. Po prostu widzicie, że on przesuwa się po płytce, ale już niczego nie zbiera. To jest FENOMENALNE rozwiązanie dla osób, które mają problem z określeniem, czy jeszcze robią skórki, czy też już dokopały się do płytki ;P

Ach, co ważne!
Aby test był jak najbardziej wiarygodny, pracowałam na moich dłoniach, czyli tych co zwykle, i na mojej codziennej frezarce JD 500, czyli też tej, co zwykle. Ustawienia przy skórkach takie, jak widzicie na zdjęciu.

 

Drugim frezem, którego użyłam był stożek. On również jest super i pozwala na głębszą penetrację pod skórkami, czyli po prostu wygrzebuje nabłonek z miejsc, do których poprzedni frez nie dotarł. Było mi samej oczywiście ciężko aż tak odsuwać sobie wały, żeby swobodnie pod nie wjeżdżać, tym bardziej, że ja mam spory tunel i głęboko osadzoną płytkę, więc tutaj kilka razy pojechałam tym frezem za mocno, ale to tylko moja wina. Sam frez jest super, również przestaje zbierać, gdy nabłonek się kończy. Nie niszczy płytki o ile nie przyciśniecie go za mocno, co mnie się zdarzyło kilka razy i dlatego widać na zbliżeniu makro ryski ;P Normalnie patrząc było ok, ale zdjęcia w takim powiększeniu nie znają litości.

 

W tym miejscu użyłam nożyczek do wycięcia falbanki. Ja jestem team cążki i na co dzień to właśnie cążek używam, ale gdy wybierałam produkty, cążek akurat nie było na stanie. Stąd też przetestowałam nożyczki i mogę Wam powiedzieć, że są fajnie wygięte, cienkie i ostre. Jeśli lubicie pracę nożyczkami, sądzę, że mogą Wam się sprawdzić.

Kulka i stożek do wygładzania są frezami dla mnie dość tajemniczymi. Zawsze mam z nimi problem, bo mam wrażenie, że niewiele robią na moich dłoniach. Więc zakładam, że może są po prostu nie dla mnie albo ja nie ogarniam jak wydobyć ich potencjał.

 

4. Frez do zdejmowania masy

Ten frez niestety nie zdobył mojego serca. Jak wiecie, ja od dawna zdejmuję masę frezem – jest to wg mnie dużo szybsze i skuteczniejsze niż zdejmowanie pilnikiem czy acetonem. Mam swój ulubiony frez, który sprawdza mi się od lat i miałam nadzieję, że nowy z IQ Nails będzie jeszcze lepszy.

Kto ogląda moje relacje i śledzi mnie na Insta @tricky_nails ten mógł widzieć “na gorąco” filmy z porównaniem mojego starego frezu z tym nowym.
Zdejmowałam stylizację hybrydową na żelu oraz samą hybrydę. Używałam prawie najwyższych obrotów, później sprawdzałam też efekt na średnich i niskich.

Frez do zdejmowania masy z mojego zestawu Magic wypadł w tym porównaniu gorzej. Nie zauważyłam, aby się nagrzewał czy zatrzymywał, więc to oczywiście na plus, natomiast stylizacja schodziła zauważalnie wolniej niż jestem do tego przyzwyczajona. Dodatkowo, zdejmowanie nie było dla mnie komfortowe. Nie odczuwałam żadnego bólu czy pieczenia, ale pewien dyskomfort.

Oba frezy testowałam w identycznych warunkach, w jakich zawsze pracuję – moja ręka, moja frezarka JD 500 na identycznych obrotach, moje umiejętności, a nawet ten sam paznokcieć, bo zdejmowałam połowę moim starym frezem, a połowę frezem IQ.

Mój ulubiony frez płynie przez stylizację jak po masełku. Niejednokrotnie pokazywałam Wam, jak gładką powierzchnię zostawia i jak szybko zdejmuję mani. Do tego jestem przyzwyczajona i na ten moment nie zamienię mojego ulubieńca na ten konkretny frez z IQ Nails. Ale trzeba przyznać, że jest przepiękny.

 

5. Podsumowanie

Patrząc całościowo na produkty, które testowałam, jedynie frez do zdejmowania masy nie za bardzo mi podpasował. Jeśli chodzi zarówno o nożyczki, jak i frezy do skórek z zestawu Magic, jestem bardzo zadowolona. Stożek ze ściętą górą, czyli ten pierwszy frez do usuwania nabłonka jest moim totalnym hitem i będę go polecać wszem i wobec. Od momentu użycia wczoraj został moim najulubieńszym frezem skórkowym i nigdy jeszcze nie używałam żadnego lepszego frezu do skórek. Drugie wrzeciono również robi piękną robotę.

Bardzo, ale to bardzo doceniam fakt, że te frezy, o ile ich na siłę nie wciśniemy w płytkę lub skórki, nie zniszczą ich. Tak, jak już Wam mówiłam, frezy usuwają nabłonek do momentu, w którym jest coś do usunięcia. Później jedynie prześlizgują się po płytce. We frezach, których używałam do tej pory (diamentowych) cały proces nie był aż tak bezinwazyjny.

Dodatkowo, producent zapewnia, że frezy IQ Nails dzięki specjalnej NANO powłoce KMN mają wydłużoną żywotność, co ma duże znaczenie, biorąc pod uwagę proces sterylizacji narzędzi.

Podsumowując, frezy do skórek IQ Nails na stałe wchodzą do mojego arsenału i na ten moment nie mam lepszych. Frez do zdejmowania masy nie zdobył mojego serca. Nożyczki są bardzo fajne, więc jeśli lubicie pracę nożyczkami, to polecam.

 

UWAGA!
Praca frezarką jest pracą wymagającą skupienia i umiejętności. Niestety, frezarką możesz zrobić sobie krzywdę – od zwykłego, niegroźnego zacięcia do nawet takiej, której nie da się już naprawić. Jeżeli więc nie czujesz się pewnie, gorąco polecam odbycie szkolenia z tego zagadnienia. Ja odbyłam takie szkolenie na samym początku “paznokciowania” – możecie o nim przeczytać TUTAJ.

 

Jestem bardzo ciekawa czy Wy znacie markę IQ Nails i czy korzystacie z ich produktów?
Które są Waszymi ulubionymi?
A może są też takie, które nie do końca Wam się sprawdziły?
Czekam na Wasze komentarze!

A na koniec dwa słowa do wszystkich hejterów i psychofanów:

ja dostałam do testów konkretne produkty i te konkretne produkty oceniam. Jak zawsze i w każdej sytuacji jest to ocena MOJA, wg moich oczekiwań i wymagań. OCENIAM JEDYNIE PRODUKT, nie osobę, nie całą firmę i nie inne frezy z IQ Nails. Jedynie to, co dostałam do testów.

Żadna, ale to absolutnie żadna hejterska wiadomość nie zmieni tego, że ja zawsze będę mówić to, co myślę i że będę z Wami szczera. Jeżeli Ty, hejterze, masz problem z tym, że komuś (mnie) nie sprawdzają się produkty, które Ty uwielbiasz i nie umiesz przyjąć do wiadomości, że ktoś może nie podzielać Twojej miłości do jakiegoś produktu, to to jest TWÓJ problem. A moja przestrzeń nie jest przestrzenią dla Ciebie.