W związku z tym, iż ostatnio (oczywiście w nieprzemyślanym aliexpressowym szale zakupów) nabyłam kolejny do mej kolekcji pyłek i, niestety, okazał się on bublem (przynajmniej w moim odczuciu), postanowiłam ułatwić chociaż troszkę wybór kolejnym kupującym. Porównałam pyłki, które posiadam i które dają podobne efekty. “Podobne” to słowo kluczowe – każda sroczka różnice dostrzeże ;P

 

 

Zestawiłam ze sobą 8 pyłków. Na takie same kolory bazowe (różowy i biały oraz w niektórych dodatkowo jasno- i ciemnobeżowy) nakładałam top no wpie Kads, utwardzałam w lampie SunOne 48W, wcierałam pyłek pacynką i ponownie pokrywałam Kadsem.

 

 

 

3 pyłki perłowe – kocham je najbardziej na świecie! Goszczą właśnie na moich pazurskach. Wszystkie trzy pyłki są absolutnie bezproblemowe i jest ich naprawdę sporo w słoiczku. Wcierają się szybko do idealnej tafli, lśnią zarówno w świetle dziennym, jak i sztucznym. Wszyscy zwracają na nie uwagę, nawet ekspedientki w Douglasie. No i oczywiście ja sama wpatruję się w nie non stop jak szczeniak w kaszankę.

 

LINK – mój link jest niaktywny, ale to raczej te samo u tego samego sprzedawcy.

 

 

 

Kameleony z grupowego zamówienia – do testów wybrałam trzy najbardziej różne kolory, a mianowicie rudy, zielonkawy i fioletowy. Dają subtelniejszy efekt niż perłowe, nie są aż tak rzucające się w oczy. Różnicę idealnie widać na filmiku (link). Na zdjęciach, szczególnie na rudym, widać drobinki – to moja wina. Wszystkie trzy wcierają się prawie tak idealnie, jak perłowe. Jeśli nie będziecie się bardzo przyglądać, nie dostrzeżecie, że tafla jest minimalnie mniej gładka. Uważam, że również są przecudne, ale ja wolę wersję blink blink, więc tym razem ich nie wybrałam.
LINK

Srebrny efekt lustra nr1 – podoba mi się, bo rzeczywiście ma srebrzystą poświatę, ale po nazwie “mirror” spodziewałam się mirrora, a okazało się, że perełki są w tym efekcie lepsze. Na jednych kolorach wygląda bardziej lustrzanie, na innych mniej. Na pewno nie jest to efekt wow. Ratuje go ta uniwersalna srebrzystość, bo inaczej perełki by go zdeklasowały.
LINK

 

 

Unicorn chrome od Nail Mad – tego za to nic nie ratuje. Nie dość, że jest go tyle, co kot napłakał za 2,5$, to jeszcze pyli niemiłosiernie przy aplikacji (przez co zużywamy go więcej) i, co mnie wkurza najbardziej, prawie wcale nie chce mi się wcierać ani na palcu, ani na wzorniku. Próbowałam z polecanym czasem 30s, jak i preferowanym przeze mnie przy takich pyłkach 10s i za każdym razem lipa. Nawet mi się nie chce tracić na niego więcej nerwów, bo mam tyle innych idealnych pyłków. A może ja dostałam jakiś felerny egzemplarz? Jak Wy go aplikujecie?
LINK

EDIT: Wtarłam go w końcu w top utwardzany 5s, bo mi to nie dawało spokoju. Podtrzymuję opinię, że nie warto. Tafli brak, efekt przeciętny. Zdjęcie poniżej.
EDIT 2: Ten pyłek się jednak zrehabilitował tutaj.

 

 

Podsumowanie + tabelka

– perłowe to must have dla wszystkich sroczek. Jeśli ich jeszcze nie macie, to kupcie od razu trzy, bo na pewno je pokochacie;

– kameleony to delikatniejsze ślicznotki dla mniej odważnych bądź tych, co nie lubią za bardzo błyszczeć i wolą nie szaleć. Wiedząc, jak ładne są również na czarnej bazie, polecam;

– efekt lustra jest dla mnie zbędny, bo… nie jest lustrem. Plus za srebrzystą poświatę i heja lecim dalej;

– unicorn chrome to moja porażka. Napaliłam się na niego jak przedszkolak na zozole i, używając popularnej i lubianej na grupie nomenklatury, gónwo ;P

 

 

Mój manicure ze zdjęcia

Podkładem u mnie są biały Bling 22 i różowy IBCC CNDC 9859. Po nałożeniu lakierów pokryłam paznokcie topem no wipe Kads, utwardziłam 10s w SunOne 48W, wtarłam perłowy pyłek ze złotą poświatą pacynką, omiotłam miękkim pędzlem, wtarłam palcem, usunęłam pozostałości ze skórek, pokryłam Kadsem i utwardziłam 1,5min (końcowe pokrycie topem i utwardzanie x2).

TRICK: Po wtarciu pyłku pacynką omieć paznokieć delikatnie miękkim pędzlem, a potem potrzyj jeszcze trochę czystym palcem (koniecznie suchym) – pozwoli to uzyskać gładszą taflę 🙂

TRICK: Aby doczyścić zagłębienia skórek z pyłku, zawijam paznokieć w wacik bezpyłowy i czubek zawiniętego pazurka maczam w spirytusie (cleaner). Później takim szpikulcem przesuwam dookoła paznokcia i wyciągam wszelkie drobinki z zagłębień wałów. Dzięki temu trikowi nie martwię się, że przez przypadek zaleję pozostałości pyłku topem i utwardzę nieestetycznie na amen. Uważajcie tylko, żeby nie zetrzeć pyłku z paznokcia!

 

 

Podoba Wam się taka stylizacja? Lubicie pyłki? Wolicie delikatny akcent na jednym paznokciu, czy total look, jak u mnie? Piszcie w komentarzach zarówno tu, jak i na fanpage, gdzie czeka już na Was pyłkowy filmik porównawczy 🙂